TEGOROCZNY
Ks. Wojciech Kotowicz, tegoroczny rekolekcjonista (18-20.02) AK: Pierwsze zapamiętane przez ciebie rekolekcje? WK: W mojej rodzinnej parafii,…
Ks. Wojciech Kotowicz, tegoroczny rekolekcjonista (18-20.02)
AK: Pierwsze zapamiętane przez ciebie rekolekcje?
WK: W mojej rodzinnej parafii, w Srokowie na Mazurach. Gotycki kościół. Byłem ministrantem. Rekolekcje głosił jakiś zakonnik. O czym mówił? Nie pamiętam. Ale styl tego mówienia. Pełen mocy. On grzmiał a nie mówił!
AK: A twoje pierwsze rekolekcje głoszone już jako ksiądz?
WK: Nie uwierzysz. Głosiłem je u siebie w Srokowie. Zabiegał o to miejscowy proboszcz ks. Kazimierz Sawostianik. Były piękne. Chyba? Ale też trudne. Przecież byłem u siebie. W ławkach siedzieli moi nauczyciele, sąsiedzi, znajomi.
AK: Mocne!
WK: W ramach rekolekcji były jeszcze nauki stanowe. Na tych dla kobiet nie było mojej mamy. Poprosiłem ją o to. Krępowałoby mnie to i byłoby co najmniej dziwne.
AK: Aktualnie jesteś rektorem WSD „Hosianum”, głosisz konferencje, dni skupienia dla kleryków, księży i?
WK: Jest to duże wyzwanie. Tu nie ma miejsca na pustosłowie i miałkość. Trzeba brać odpowiedzialność nie tylko za to, co się mówi, ale i do kogo się mówi. Mamy tu do czynienia z „fachowcami” , którzy też głoszą Słowo Boże. A do tego przychodzi weryfikacja, bo większość z nich po prostu mnie zna i wie jaki jestem.
AK: W Środę Popielcową zaczynamy u nas w Elblągu?
WK: Jadę z otwartym sercem. Mam miłe wspomnienia z tego miasta. W seminarium w Olsztynie uczą się tutejsi klerycy. Ufam, że będzie dobrze.
