NOWY KSIĄDZ W PARAFII AK: I? Ks. Marcin Nieścigorski: To znaczy? AK: No i? MN: I co?…

NOWY KSIĄDZ W PARAFII

AK: I?

Ks. Marcin Nieścigorski: To znaczy?

AK: No i?

MN: I co? A już wiem.

AK: Witając księdza w parafii św. Jerzego posłużymy się tymi samymi pytaniami, które zadawaliśmy 2 lata temu ks. Szymonowi Żugajowi.

MN: Domyśliłem się. Czytałem to będąc jeszcze klerykiem.

AK: Jak to być księdzem?

MN: Bardzo dobrze być księdzem. Trwa to już prawie półtora miesiąca. A teraz w końcu w takiej parafii..

AK: Pachnie to trochę pochlebstwem?

MN: Nie. Przychodziłem tu z radością, zaciekawienie i stresem. Ale po tych kilku dniach jest naprawdę dobrze.

AK: Co zaskoczyło?

MN: Ciężkie pytanie. Poranna msza o godz. 6.30. I parafia, która wygląda inaczej niż moja rodzinna w Kwidzynie.

AK; A zasmuciło?

MN: Nie niema czegoś takiego. Może brak kontaktu z kolegami z roku. W seminarium zżyliśmy się bardzo.

AK: Po święceniach pojechaliście do?

MN: Rzymu. Wspaniały wyjazd. Było za co Bogu dziękować, no i zwiedzać.

AK: No i co?

MN: Cieszę się, że trafiłem znowu do Miłosierdzia. Moja rodzinna parafia w Kwidzynie jest też Miłosierdzia Bożego. Mam nadzieję, że będzie dobrze. I że, gdy będę kiedyś stąd odchodził wciąż będzie dobrze.      

Skip to content